Skip to content

Jakiś cwaniak z pesymistycznej noty mi przytaknie i powie: „No tak, możesz zrobić wszystko dobrze, a i tak przegrasz”.

Ale to nie o taki wydźwięk tu chodzi.
W jednym z wykładów Alan Watts nawiązał do poziomu skomplikowania gry, a naszego jej postrzegania i odbioru.

Pierwsze jest kółko i krzyżyk.
Jeśli wiesz, jak grać, całość sprowadza się do rzutu monetą. Jeśli zaczynasz — wygrałeś.
Jeśli Twój przeciwnik umie perfekcyjnie się bronić — remis.
Gra bardzo szybko staje się rozwiązana. Innymi słowy, nudna.

Kolejne są szachy.
Podstaw gry można nauczyć dziecka tak, by jeszcze tego samego dnia zagrało samodzielnie (przynajmniej przesuwając bierki losowo, ale na dozwolone pola).
Jednocześnie gra posiada na tyle dużą głębię, że możesz spędzić nad nią całe swoje życie.
Nigdy nie dowiesz się wszystkiego, ale zbudujesz na tyle kompetencji, by czerpać przyjemność z rozwoju, doceniając głębię gry.
Gra płynnie przeprowadzi Cię od nauki podstaw do bardziej zaawansowanych konceptów i w końcu postawi w obliczu problemów, przez które zakwestionujesz własną inteligencję.
Jednak nigdy nie pozbawi Cię poczucia, że możesz jeszcze się czegoś nauczyć.

Ostatnie są szachy 3D.
Umówmy się — Watts miał na myśli wielowymiarową grę z nieskończoną ilością kombinacji.
Wymagającą niespotykanego geniuszu do samego pojęcia jej zasad, wizualizacji ruchów, a tym bardziej sprawnego poruszania się w rozgrywce. Grę tak zaawansowaną, że tylko patrząc na nią, czujesz się zbyt głupi, by ją pojąć. I z tego powodu skreślamy ją na samym starcie.
Oczywiście Watts nie spodziewał się pewnie, że paru maniaków wymyśliło szachy 3D na podstawie wizji ze Star Treka. I im samym nie za bardzo się podobają, co uważam za dość komiczne.

Wracając do naszych gier.
Pozycję nr 2 — nasze klasyczne szachy — Watts opisuje jako posiadające idealny balans, odpowiadający naszej naturze. Oferują nam wystarczająco dużo mocy sprawczej, by czuć, że posiadamy pewien poziom kontroli. Pewien wpływ na wynik. A jednocześnie kryją tyle niewiadomych i chaosu, że pozostają ekscytujące.
Nie zanudzają nas na śmierć swoją przewidywalnością.
Podczas gdy po dziesiątym remisie w kółko i krzyżyk zaczynasz zastanawiać się, czy Twój oponent dobrze się bawi, a jeśli tak — to na jakie zaburzenia osobowości cierpi?

Czy to nie piękna metafora dla tego, co nas trzyma na siłowni?

Czy limit genetyczny istnieje?
Zapewne tak, tylko im dłużej zostaniesz w grze, tym bardziej zrozumiesz, jak daleko do końcówki.

Czy próg wejścia nie jest prosty nawet dla dziecka?
Możesz zacząć z niczym. Masą ciała lub choćby kijem od szczotki.
Bardzo łatwo poznać zasady.
Budowa kompetencji, by sprawnie się między nimi poruszać, zależy już od Twojego wkładu.

Czy masz kontrolę?
Dysponujesz szeroką bazą zagrań. Nauką techniki. Planowaniem treningów. Żywieniem.
Każdy aspekt możesz rozgrywać coraz lepiej.
Ale wciąż nie raz wydarzy się coś, co zmusi Cię do rewizji strategii.
Jeśli wiedziałbyś, że ruszając się w sposób X, trenując w sposób Y i jedząc w sposób Z, podniesiesz 300 kilogramów, to czy chciałoby Ci się w ogóle to robić?
Przecież widzisz końcowy wynik.
Gra staje się nudna.

Wiem, że możesz zrobić postępy.
Nie wiem, jak szybko ani jak daleko zajdziesz.
Nie każdy zostanie mistrzem świata.
O to w tym chodzi.

Gdy zaczynałem, nawet nie marzyłem o utrzymaniu w rękach ciężarów, którymi trenuję obecnie.


Ciężary, z którymi trenuję obecnie, wcale nie są wielkie względem tego, co potrafią moi przyjaciele czy zawodowi sportowcy.
Nie lubiłem biegać, teraz zastanawiam się, kiedy złamię 20 minut na 5 km.
A i moja perspektywa się zmieniła.
Pamiętam, jak długo goniłem pierwsze 100 kg na klatę.
Ile metod, prób, frustracji, błędów i zrezygnowania kosztowały mnie te trzy cyferki.
Teraz to moja seria rozgrzewkowa i niespecjalnie czuję nawet jakieś emocje, zakładając ją na sztangę.

I może w tym problem? Za rzadko wracamy, by zweryfikować, jak bardzo przesunęliśmy limit i ile problemów musieliśmy ograć. Musimy czasem zbić sobie mentalną piątkę z Ego i powiedzieć: „Ale zajebiście”.

Gdy patrzymy tylko na obecny trening lub mamy na celowniku kolejny rekord, a sprawy nie idą po naszej myśli, to właśnie moment, w którym pojawia się frustracja.
A to spojrzenie wstecz ma pomóc z Twoimi dalszymi postępami.

Kurczę, tak długo ścigałem te 100 kg.
Matko, miotam tą setką dziś, jak chcę.
Patrząc, ile problemów po drodze dało mi nauczkę, może 150 nie wydaje się już tak niedorzeczne?

Jak ruszają się bierki?
Kompetencja w grze.
Zaawansowane koncepcje.
I czasem chaos.

Doceń wszystkie elementy.
W końcu to one trzymają nas w grze.

Spotkajmy się

Beyond Strenght - Bartek Szczerbik

Przestań odkładać swoje cele na później – zacznij działać już dziś i przekonaj się, jak wiele możesz osiągnąć z odpowiednim planem treningowym. W Beyond Strength łączymy indywidualne podejście z nowoczesnymi metodami, aby pomóc Ci zwiększyć siłę, wytrzymałość i pewność siebie. Niezależnie od tego, czy dopiero zaczynasz, czy trenujesz od lat – znajdziesz u nas wsparcie, motywację i profesjonalne wskazówki.

Wypełnij formularz i zarezerwuj swój pierwszy trening. Zadbaj o siebie, poczuj satysfakcję z progresu i zobacz, jak trening może stać się Twoim najlepszym nawykiem.